Zimowy ślub w Kielcach i wesele na 240 osób – Gościniec za Borem

Jeśli myślicie, że w listopadzie fotografy ślubne nie mają co robić, to się grubo mylicie 😀 Grube to są wtedy imprezy!

Tak właśnie było ze ślubem Oli i Patryka pod Kielcami. W listopadzie może i nie ma światła, może i pizga zimnem, ale przynajmniej jest okazja do kreatywnego doświetlania scen i wódka się nie grzeje 😀

Wesele na 240 osób to nie przelewki! Bardzo lubię, jak duża część tej zgrai jest na przygotowaniach – bo im więcej osób, tym weselej i pojawia się więcej fotograficznie obiecujących sytuacji. Tak było i tutaj, w dodatku trafiłam na super MUA vel. samorodny, wedding planerowy talent (pozdrawiam Kasię)! Kasia ustawiała Olę do zdjęć i pierwszy raz poczułam się jak kamerzysta (taki żarcik, bo zwykle fotograf mówi co i jak) 😀

Na przygotowania zawsze wlekę ze sobą ringa, dzięki czemu zarówno fotograf jak i kamerun są ukontentowani (pozdrawiam Przema). Tym razem kiedy po przygotowaniach u Oli zgasiliśmy światło, to zapadły egipskie ciemności. Moja świecąca, influenserska lampa uratowała nam nasze foto-filmowe tyłki 😀

Natomiast u Patryka wykorzystaliśmy wannę, jak wszyscy szanujący fotograficzną modę ślubną 😀 Lubię się inspirować, ale przerabiam to swoim spaczonym poczuciem humoru (patrz również: foto z Jezuskiem) 😀

Potem był ślub, ludzie trochę się nie mieścili w kaplicy, ale daliśmy radę. Zapadł zmrok, dlatego na wyjście z kościoła poprosiłam świadka aby zarządził u gości latarki w telefonach. Wyszło super!

Całość wesela w Gościńcu za Borem odbywała się w ciemności, którą rozpraszali kagankiem zabawy chłopaki z BrosArt. Niezłe z nich śmieszki, ale czasem fajnie przyświecili 😀 A to mi wystarczy!

Picnook - online blogging tool

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *