Są znajomości, które z czasem przeradzają się w coś więcej niż „znam kogoś, kto robi zdjęcia”. Natalia wraca do mnie na sesje kolejny raz i za każdym razem jestem wdzięczna za to zaufanie. Tym razem przyjechała z Bartkiem. Na motorze. I to właśnie motor nadał ton całej sesji.
Sesja motoryzacyjna to jest coś, co kocham fotografować – bo motor, skóra, droga i zachodzące słońce to gotowy scenariusz, do którego nie trzeba nic dodawać. Spotkaliśmy się na drodze z widokiem na górę Ślężę na Dolnym Śląsku. Późne lato, ciepłe światło, Ślęża na horyzoncie i dwoje ludzi w strojach motocyklowych, którzy patrzą na siebie tak, że aparat prawie sam klika.
Cały motyw sesji opierał się na motorze Bartka i klimacie jeżdżenia – ale nie chodziło o to, żeby zrobić katalog motocyklowy. Chodziło o to, żeby pokazać ich relację w tym kontekście, który jest dla nich naturalny. Wspólne wyjazdy, wiatr, droga i to, jak na siebie patrzą, kiedy zdejmują kaski. Miłość wpleciona w benzynę i zachód słońca – brzmi banalnie, ale na zdjęciach wygląda pięknie.
Marzysz o sesji dla zakochanych, która będzie naprawdę Wasza? Nie musi być na motorze – może być na rowerze, w kajaku, na dachu, w garażu, w górach, gdziekolwiek. Ważne, żebyście czuli się sobą. Ja znajdę sposób, żeby to pokazać. Napisz, pogadamy o Waszym pomyśle ❤



