Czerwcowa sesja ciążowa z latającymi chabaziami w tle jest kwintesencją wczesnego lata, które ubóstwiam. Długie wieczory, schłodzone różowe wino, satysfakcjonująca temperatura otoczenia. Można też wypić piwo 0% i udać się łapać zachód słońca w przyjemnych okolicznościach towarzyskich.



Jak ktoś się mnie pyta czy może zabrać psa na sesję odpowiadam, ŻE NIE MOŻE.
MUSI!

Łukasz zazdrości Marzenie, a ja się zastanawiam gdzie był mój rozum, bo nie wyjęłam mu z kieszeni telefonu.














