Nie każde wesele musi być „niekonwencjonalne” albo „inaczej niż wszystkie”. Czasem klasyczne, rodzinne wesele z ciepłymi ludźmi i prawdziwymi emocjami robi większe wrażenie niż najdziksze atrakcje. Ślub Ani i Roberta to był właśnie taki dzień.
Wzruszenia zaczęły się już na przygotowaniach u Ani – te momenty, kiedy mama zapina suknię, tato widzi córkę w białym po raz pierwszy, a wszystkim nagle ściska się gardło. Potem ślub kościelny, który dla Ani i Roberta oraz ich rodzin był naprawdę ważny – przeżywali go osobiście, głęboko i bardzo pięknie.
Po ceremonii – zgodnie z tradycją – młodzi zajechali najpierw do domu. Robert wniósł Anię przez próg, bo tak robili ich rodzice i dziadkowie przed nimi. Ten zwyczaj sięga jeszcze staropolskich czasów i symbolizuje przejście do nowego etapu życia. Chwila na złapanie oddechu, usiąść, napić się wody i ruszać na wesele.
A wesele w Restauracji Markus w Kolonowskiem zaskoczyło mnie ogródkiem – nie spodziewałam się tak ładnej zieleni przy sali, a okazała się idealnym miejscem na sesję o zachodzie słońca. Środek lata, ciepło, złote światło – marzenie każdego fotografa. Goście bawili się fantastycznie, a na koniec zimne ognie w ogrodzie i oczepiny zamknęły wieczór tak, jak klasyczne polskie wesele powinno się kończyć.
Ania i Robert – ciepli, rodzinni, prawdziwi. Czasem to właśnie w prostocie jest najwięcej piękna ❤



