Kto powiedział, że jesienią nie da się zrobić fajnego ślubu? Ciemno? No trochę. Zimno? Możliwe. Ale jak się ma dobrych ludzi i dobry vibe, to pogoda schodzi na dalszy plan. Agnieszka i Łukasz są tego najlepszym dowodem.
Na przygotowaniach u Łukasza wydarzyła się scena, która mnie totalnie rozczuliła – mama wyciągnęła album z drzewem genealogicznym rodziny. Takie chwile między aparatem a łzawym okiem to jest dokładnie to, po co robię tę robotę. U Agnieszki z kolei gwiazdą dnia była peleryna – wysadzana perełkami, wyglądająca jak coś, w czym mogłabyś wejść na galę w Cannes, ale jednocześnie idealnie pasująca do klasycznego, jesiennego ślubu.
Ślub w nowoczesnym kościele św. Józefa w Krakowie – i chociaż na zewnątrz panowała typowa, późnojesienną szarość, to zaraz po ceremonii niebo postanowiło dać nam prezent w postaci chwili słońca. Kto fotografuje śluby, ten wie, że takie momenty się nie marnuje! Ślubu udzielał ksiądz z rodziny, co dodało całej ceremonii dodatkową warstwę wzruszeń.
Wesele w Zielone Wzgórze miało taki fajny, lekko rustykalny klimat – nie na siłę „boho ze słoikami”, tylko naturalnie ciepły i przytulny. Do tego fontanna czekolady, która jak wiadomo jest najlepszym testem na to, kto z gości zachowa klasę, a kto skończy z czekoladą na koszuli (no comments).
Późna jesień, zachmurzenie i krótki dzień? Żaden problem. Wystarczą dobrzy ludzie, odrobina kreatywności ze światłem i trochę fotograficznej brawury ❤



