Sesja narzeczeńska w słonecznikach – Wrocław

Sesja narzeczeńska w słonecznikach pod Wrocławiem 🌻

To było letnie popołudnie na znalezionym przeze mnie przypadkiem (jak to bywa z miejscami na sesję) polem słoneczników. Do tego dwoje narzeczonych – Ania i Bartek, którzy chcieli zobaczyć jak to jest być fotografowanym i przy okazji mieć zdjęcia do zaproszeń. Działaliśmy bez sztucznego pozowania, za to z moimi śmiesznymi wskazówkami (kto był na sesji to wie, że u mnie jest dużo ruchu, a ja tarzam się po glebie w poszukiwaniu najlepszych ujęć) i uśmiechami ulgi między jednym a drugim ujęciem – okazało się, że zdjęcia nie bolą 🙂

To była sesja, w której główną rolę grało wyjątkowo burzowe światło i relacja tej dwójki. Słoneczniki dały piękne, naturalne tło – ciepłe kolory i letni klimat, który nie potrzebował żadnych dodatków. Pola słoneczników pod Wrocławiem to jedno z moich ulubionych miejsc na sesje – co roku kwitną od końca czerwca do połowy lipca i co roku jestem zachwycona tym, jak wyglądają na zdjęciach (można powiedzieć, że mam lekkiego świra, tak jak z pistacjowymi ciastami).

Kiedy najlepiej robić sesję w słonecznikach?

Okno jest wąskie – słoneczniki kwitną zwykle od końca czerwca do września, więc warto zarezerwować termin z wyprzedzeniem (to najgorętszy okres ślubny, gdzie mam naprawdę dużo pracy). Najlepsze światło łapiemy pod wieczór, kiedy słońce jest nisko i wszystko nabiera złotego odcienia. Kwiaty wytrzymują nawet do końca września (znalazłam kiedyś takie poletko w górach), ale ja bym nie ryzykowała i celowała w pierwszą połowę lata, kiedy są najświeższe. W w sierpniu i wrześniu słoneczniki mogą być już uschnięte (uwierzcie, że nie chcecie doświadczyć mojego marudzenia, kiedy jestem zmuszona fotoszopować takie rzeczy).

Jak wygląda taka sesja?

Sesja narzeczeńska to nie tylko piękne zdjęcia – to też okazja, żebyśmy się poznali przed reportażem ślubnym i żebyście oswoili się z aparatem. Moje klientki potwierdzają – dzięki sesji w dniu ślubu w ogóle się nie przejmowały zdjęciami, bo już wiedziały, czego się spodziewać.

Całość trwa ok. 45 min-1,5 godziny. Nie ustawiam Was w pozach – prowadzę przez sytuacje, w których naturalnie reagujecie na siebie, a ja łapię to, co się dzieje między Wami. Taka sesja to dobry wybór, jeśli szukacie czegoś blisko natury i bez sztucznej pompy.

Oprócz słoneczników świetnie sprawdzają się maki, Ostrów Tumski czy okoliczne parki i łąki. Jeśli marzycie o podobnej sesji – napiszcie do mnie, chętnie zaproponuję lokalizację i termin. Szczegóły i cennik znajdziecie na stronie oferty sesji zdjęciowych 💛

Picnook - online blogging tool

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *