Przechyły i przechyły
Paweł Orkisz
Za falą fala mknie (ale fala)
Trzymajcie się dziewczyny (za liny)
Ale wiatr ósemka chyba dmie
Ponoć jeśli choroba morska nie odpuszcza po 3 dniach pobytu na pokładzie, nie ma nadziei dla tego delikwenta i trzeba go wyrzucić za burtę. Nasz rejs na szczęście trwał godzinę i na szczęście po rzece, bo nie chciałabym być pożywieniem dla zmutowanych ryb odrzańskich 😀

W oczekiwaniu na Karolcię, zwaną Przyszłą Panną Młodą, obczajałyśmy potencjalne łajby, które nie napawały nas optymizmem. Na szczęście gdy w umówionym miejscu zacumowała niebrzydka łódź, z której wysypała się grupa pijanych lasek, odetchnęłyśmy. Nasze dziewczyny przystąpiły do dekorowania, a ja pomiędzy nadmuchiwaniem balonów wyjęłam aparat.



Suprajz, madafaka! 😀


Po ciepłym powitaniu czas na poprawki przy odświętnym oszpachlowaniu….

…oraz szampejn!



Nikt, absolutnie nikt:
My:





„Smutne dziary pisane długopisem” ❤







Czas na party oraz bezalkoholowego Żywca dla mnie.




Prezentuj broń!




Stary chyba się ucieszy z prezentu 😀




Jest statek Pirat? Jest!
Jest papuga? No jest!









Skończył się alkohol, więc wpadłyśmy do ładnej knajpy Brusco.





A potem jazda na miasto!








